Ta złota myśl, to parafraza fanpage na Facebooku pt. "Nie mogę, bo kot na mnie leży". Każdy, kto ma kota, wie, czym grozi poruszenie się, gdy futrzak na nas leży i mruczy. Parafraza tego hasła przyszła mi do głowy, gdy moja mała córeczka leża na mnie, a ja chciałam ściszyć radio. Do odbiornika miałam jakiś 1 metr, ale było to stanowczo za daleko, by sięgnąć ręką.I z tego powodu wołałam męża, żeby przyszedł z drugiego końca (na szczęście) małego mieszkania i je przyciszył. Nie mogłam się ruszyć, bo przecież dziecko na mnie leżało!
To hasło możemy również potraktować w sposób metaforyczny "Nie mogę (wyjść, spotkać się, iść na imprezę, czegoś załatwić na mieście), bo dziecko. Jasne, czasem faktycznie nie możemy czegoś zrobić, bo jesteśmy zajęci opieką nad małym szkrabem. Ale ile razy jest tak, że traktujemy dziecko jako dobrą wymówkę, by sobie posiedzieć w domu i mieć święty spokój?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz