sobota, 7 września 2013

Nie jest tak? We wszystkich reklamach, materiałach promocyjnych, katalogach, ulotkach mama i jej dzieci wyglądają ślicznie i uroczo. Jest kolorowo, różowo, słodko, mama zawsze wyspana, uśmiechnięta, super uczesana, jeszcze lepiej ubrana, w wysprzątanym domu. Dzieci zawsze radosne, a jeśli nie są radosne to wystarczy magiczny reklamowany produkt i już są radosne (lub śpią). Słodycz aż się wylewa z gazet lub telewizorów. 
Ja rozumiem marketing i pewną dozę estetyki w materiałach promocyjnych, ale mam wrażenie, że króluje w nich pewien przesyt. Niestety, ten przesyt może prowadzić do frustracji. Bo skoro widzę w telewizorze, że jest wspaniale, a u mnie panuje chaos, dziecko płacze, ja marzę o kąpieli i za chwilę najprawdopodobniej się rozpłaczę, to co mam wtedy zrobić?
Dążyć do tego by było tak wspaniale, czy tkwić w moje rzeczywistości i ją zaakceptować?

czwartek, 5 września 2013

Nie mogę


Ta złota myśl, to parafraza fanpage na Facebooku pt. "Nie mogę, bo kot na mnie leży". Każdy, kto ma kota, wie, czym grozi poruszenie się, gdy futrzak na nas leży i mruczy. Parafraza tego hasła przyszła mi do głowy, gdy moja mała córeczka leża na mnie, a ja chciałam ściszyć radio. Do odbiornika miałam jakiś 1 metr, ale było to stanowczo za daleko, by sięgnąć ręką.I z tego powodu wołałam męża, żeby przyszedł z drugiego końca (na szczęście) małego mieszkania i je przyciszył. Nie mogłam się ruszyć, bo przecież dziecko na mnie leżało!
To hasło możemy również potraktować w sposób metaforyczny "Nie mogę (wyjść, spotkać się, iść na imprezę, czegoś załatwić na mieście), bo dziecko. Jasne, czasem faktycznie nie możemy czegoś zrobić, bo jesteśmy zajęci opieką nad małym szkrabem. Ale ile razy jest tak, że traktujemy dziecko jako dobrą wymówkę, by sobie posiedzieć w domu i mieć święty spokój?

poniedziałek, 2 września 2013

Zabawki edukacyjne


A nie jest tak Moi drodzy, że mamy to najlepsze zabawki edukacyjne? Zawsze interaktywne, ruszają się, wydają dźwięki, patrzą na dziecko, robią miny, na dodatek są ciepłe i przyjemne w dotyku. Co tam maty edukacyjne, leżaczki-bujaczki, dzwoniące piłeczki, grzechotki kolorowe maskotki, klocki, gryzaczki karuzele nad łóżeczka, które i tak mama musi wprawiać w ruch, by były ciekawe. A skoro już mama pojawiła na horyzoncie to czemu nią się nie pobawić i nie pośmiać się. Zabawki się nie uśmiechają, gdy maluch się uśmiechnie. A mama? A mama zawsze odwzajemni uśmiech!